Zadośćuczynienie za uszczerbek na zdrowiu - od czego zależy wysokość
Najkrócej: zadośćuczynienie za uszczerbek na zdrowiu to pieniężna rekompensata za krzywdę - za ból, cierpienie i pogorszenie jakości życia, których nie da się policzyć fakturą. Podstawą jest art. 445 w związku z art. 444 Kodeksu cywilnego. Chodzi o pieniądze za to, przez co przeszłaś albo przeszedłeś, a nie za to, ile wydałaś na leczenie.
Pierwsze, co trzeba powiedzieć wprost: nie ma sztywnego cennika. Nie istnieje tabela, w której wpisujesz rodzaj urazu i odczytujesz kwotę. Sąd ustala wysokość zadośćuczynienia indywidualnie, oceniając całokształt sytuacji poszkodowanego. Dwie osoby z pozornie podobnym urazem mogą dostać różne sumy, bo ich krzywda - realne skutki w życiu - była inna.
Od czego zależy wysokość zadośćuczynienia
Skoro nie ma cennika, to co właściwie decyduje o kwocie? Sąd patrzy na szereg okoliczności i składa z nich pełny obraz. Najważniejsze z nich to:
- Rozmiar i trwałość uszczerbku - czy szkoda na zdrowiu jest przejściowa, czy zostanie z Tobą na stałe. Trwałe następstwa ważą znacznie więcej niż uraz, który się zagoił bez śladu.
- Natężenie i czas cierpień - jak silny był ból, jak długo trwał, ile operacji i zabiegów trzeba było przejść, jak długo ciągnęło się leczenie.
- Trwałe następstwa i kalectwo - utrata sprawności, niepełnosprawność, konieczność poruszania się o kulach czy na wózku, utrata narządu lub jego funkcji.
- Wiek poszkodowanego - trwałe kalectwo u młodej osoby, która ma przed sobą całe życie, oceniane jest inaczej niż u osoby, która zmaga się ze skutkami przez krótszy czas.
- Wpływ na życie zawodowe i osobiste - to, że nie możesz wrócić do wyuczonego zawodu, uprawiać sportu, zajmować się dziećmi czy prowadzić domu tak jak wcześniej.
- Rokowania na przyszłość - czy stan się poprawi, ustabilizuje, czy raczej będzie się pogarszał.
- Konieczność dalszego leczenia i rehabilitacji - perspektywa kolejnych zabiegów, ćwiczeń, bólu i ograniczeń rozciągniętych na lata.
- Oszpecenie - widoczne blizny, zniekształcenia, które wpływają na samopoczucie i funkcjonowanie wśród ludzi.
Zwróć uwagę, że większość tych rzeczy to nie liczby, tylko oceny. Dlatego mówi się, że zadośćuczynienie ma charakter ocenny - sąd ma pewną swobodę, a jego zadaniem jest ustalić kwotę, która jest realnie odczuwalna, a nie symboliczna, i jednocześnie nie prowadzi do bezpodstawnego wzbogacenia.
Procentowy uszczerbek to nie wszystko
Tu kryje się jedno z najczęstszych nieporozumień. Przy ubezpieczeniach spotkasz się z tabelami, w których lekarz orzecznik ustala procentowy uszczerbek na zdrowiu. Łatwo pomyśleć, że ten procent przeliczy się wprost na kwotę. Tak to nie działa w sprawie o zadośćuczynienie z Kodeksu cywilnego.
Procent uszczerbku to tylko jedna z przesłanek, pomocnicza wskazówka, a nie automatyczny przelicznik. Sąd bierze go pod uwagę, ale obok wszystkich pozostałych okoliczności - bólu, wieku, skutków dla życia, rokowań. Ten sam procent u dwóch różnych osób może oznaczać zupełnie inną krzywdę, więc i inną kwotę. Nie daj sobie wmówić, że skoro orzeczono dany procent, to należy Ci się tylko tyle, ile wynika z mnożenia go przez jakąś stawkę.
Zadośćuczynienie, odszkodowanie i renta - trzy różne rzeczy
Żeby wiedzieć, o co walczysz, musisz rozróżnić trzy świadczenia, które często występują w jednej sprawie.
Zadośćuczynienie to pieniądze za krzywdę, czyli szkodę niemajątkową - ból, cierpienie, pogorszenie jakości życia (art. 445 KC). Odszkodowanie to zwrot szkody majątkowej - tego, co realnie wypłynęło z portfela albo do niego nie wpłynęło: kosztów leczenia, leków, rehabilitacji, dojazdów, a także utraconego dochodu (art. 444 KC). To dwa odrębne roszczenia i zwykle możesz żądać ich obu naraz. Szerzej piszę o tym w osobnym tekście: odszkodowanie a zadośćuczynienie.
Jest jeszcze trzecie świadczenie - renta. Przy trwałych następstwach, gdy straciłeś całkowicie lub częściowo zdolność do pracy, Twoje potrzeby się zwiększyły (stała opieka, rehabilitacja) albo zmalały Twoje widoki na przyszłość, możesz domagać się renty wypłacanej regularnie, a nie jednorazowo. Jej podstawą jest również art. 444 KC i można jej dochodzić obok zadośćuczynienia oraz odszkodowania.
Jak duże bywają te kwoty
To pytanie pada najczęściej, a uczciwa odpowiedź brzmi: to zależy od sprawy i widełki bywają naprawdę szerokie. Przy lekkich urazach, które się wygoiły, kwoty są umiarkowane. Przy poważnych, trwałych uszkodzeniach zdrowia - kalectwie, utracie sprawności, trwałym oszpeceniu - są one znacznie wyższe, bo i krzywda jest nieporównanie większa.
Nie podam Ci tu konkretnej liczby, bo każda taka liczba oderwana od akt sprawy wprowadza w błąd. Realną wartość Twojego roszczenia da się oszacować dopiero po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną i okolicznościami zdarzenia. Każdy, kto bez wglądu w dokumenty obiecuje konkretną sumę, mija się z prawdą.
Jak dochodzić zadośćuczynienia
Roszczenia kierujesz zwykle do sprawcy szkody albo - co częstsze - do jego ubezpieczyciela. Przy wypadkach komunikacyjnych będzie to najczęściej zakład ubezpieczeń sprawcy z polisy OC. O tym, jak wygląda droga po wypadku na drodze, piszę w tekście o tym, jak uzyskać odszkodowanie po wypadku. Jeśli uszczerbek powstał w związku z leczeniem, osobnym tematem jest błąd medyczny.
Sercem sprawy jest dokumentacja medyczna. To ona pokazuje, przez co przeszedłeś i jakie są następstwa. Zbieraj i przechowuj karty informacyjne ze szpitala, opisy zabiegów i operacji, historię leczenia, skierowania na rehabilitację, zaświadczenia o stanie zdrowia. Nie wyrzucaj żadnych wypisów. Pomocny bywa też własny, prowadzony na bieżąco opis tego, co Cię boli i czego nie możesz już robić, a także relacje bliskich o zmianach w Twoim życiu.
W sprawach sądowych kluczową rolę odgrywa opinia biegłego. To biegły lekarz ocenia rodzaj i trwałość uszczerbku, rokowania oraz wpływ urazu na organizm. Jego opinia jest jednym z głównych dowodów, na których opiera się sąd, ustalając wysokość zadośćuczynienia.
Osobna, częsta pułapka to zaniżanie świadczeń przez ubezpieczycieli. Pierwsza propozycja z polisy OC bywa znacznie niższa od tego, co realnie się należy, albo obejmuje tylko część roszczeń. Jak reagować, gdy ubezpieczyciel proponuje za mało, opisuję przy okazji tematu zaniżone odszkodowanie z OC. Nie musisz godzić się na pierwszą kwotę.
Co robić, jeśli nie masz pewności
Najczęstszy błąd poszkodowanych polega na tym, że upominają się tylko o zwrot kosztów leczenia, a o pieniądze za ból i cierpienie - czyli o zadośćuczynienie - w ogóle nie, bo nie wiedzą, że mogą. W efekcie dostają ułamek tego, co im się należy. Drugi błąd to przyjęcie pierwszej, zaniżonej propozycji ubezpieczyciela bez sprawdzenia, ile faktycznie warta jest sprawa.
Jeśli nie masz pewności, czego możesz żądać i jak oszacować wartość roszczenia, napisz albo zadzwoń - pierwsza, wstępna analiza sprawy jest bezpłatna. Spojrzę na dokumentację, powiem, czego realnie możesz się domagać i czy warto iść dalej. Telefon: 693 70 70 78, e-mail: kancelaria@robertstaszewski.pl. Lepiej zapytać raz za dużo niż stracić pieniądze, które Ci się należą.
Masz podobną sprawę?
Pierwsza analiza sprawy jest bezpłatna. Opisz krótko sytuację, a podpowiem, jakie masz możliwości i co warto zrobić w pierwszej kolejności.
Umów konsultację lub zadzwoń: 693 70 70 78Najczęstsze pytania
Ten artykuł ma charakter ogólny i informacyjny i nie stanowi porady prawnej ani opinii prawnej. Każda sprawa jest inna, dlatego w swojej sprawie skonsultuj się z radcą prawnym.
